Tak się bawią kocięta z miotu F :)

Wczoraj maluchy znów dokazywały w najlepsze. Wspinały się po nowym drapaku, który sięga prawie do sufitu, goniły po pokoju za zabawkami i nie mogły oderwać oczu od piórek na patyku. Oczywiście za tą ostatnią zabawką gotowe są wejść wszędzie, także w trakcie pogoni zostałam “obleziona” przez kociaki.

Miot F Viosna*PL - zabawa piórkami (playing with the feathers)

Miot F Viosna*PL – zabawa piórkami (playing with the feathers)

Miot F Viosna*PL - zabawa piórkami (playing with the feathers)

Miot F Viosna*PL – zabawa piórkami (playing with the feathers)

Tym razem najwięcej zapału miała Furia, która nie odpuszczała, dopóki nie złapała piórek.  Jak już się nimi nacieszyła, postanowiła na chwilę odpocząć na ulubionej poduszce. Nie trwało to jednak długo, bo chwilę później już biegała za kulką z dzwoneczkiem, próbując wziąć ją do pyszczka. Niestety kuleczka okazała się za duża.

 

 

Frou-frou bawiła się pierwszą zabawką Dziabączka, którą kupiliśmy jeszcze na Ukrainie. Brała ją w pyszczek i podrzucała na podłogę, trącała łapką, a gdy wzięła zbyt duży rozmach – goniła zabawkę po pokoju. Chowała się też za mną przed innymi kociakami i atakowała z ukrycia.

 

 

Forrest tym razem był nieco spokojniejszy w zabawie. Zamiast gonić cały czas za piórkami wolał potrenować walkę. Na przeciwnika wybrał sobie Flavię. Ten rodzaj zachowania jest bardzo ważny w rozwoju kociąt, bo uczy ich między innymi kontrolowania siły ugryzien, a także wyrabia hierarchię stadną.

Flavia i Forrest Viosna*PL - mała walka (little fight)

Flavia i Forrest Viosna*PL – mała walka (little fight)

Flavia wolała pobawić się ze mną. Najpierw wdrapała mi się na kolana, by chwilę później zaczepiać i prowokować do zabawy. “Grałyśmy” chwilę w “Gdzie jest bobas?” na wzór tygrysa z “Epoki lodowcowej”. Tym razem to ja byłam tygrysem.

 

Pod koniec wieczoru maluchy były już bardzo zmęczone… i głodne. Chociaż umieją już samodzielnie jeść stałą karmę, wciąż jeszcze ciągnie ich do mamy na troszkę mleka. Elmirka nie miała nic przeciwko temu, żeby je jeszcze trochę pokarmić. Nie obyło się bez głupich min 🙂 Whisper oczywiście czuwała nad nami cały wieczór, chwilami nawet przyłączając się do zabawy. Jednak przez większość czasu kontrolowała sytuację z najwyższych półek drapaka lub z belki na kominku.