Wielkanoc 2013
Odkąd wszystkie kociaki z miotu D porozjeżdżały się w grudniu do nowych domów, Whisper musiała zadowolić się towarzystwem Marcela.
Kiedy mieszkaliśmy w Olsztynie nie było to trudne, bo królik biegał po całym mieszkaniu, co stwarzało wiele okazji do polowania i pogoni za rudymi uszami. Chociaż czasami Marcel miał dosyć i dosadnie dawał kotce do zrozumienia, że dalszego prześladowania sobie nie życzy.
Niestety odkąd na stałe przeprowadziliśmy się do Bydgoszczy Marceli trochę przygasł, niechętnie opuszczał swoją klatkę. Może była to też kwestia paneli, na których trochę rozjeżdżały mu się łapki. Whisper za to spodobał się większy metraż i z braku królika do gonienia po mieszkaniu ciągle nas zaczepia i prowokuje do zabawy w berka, czasem też w chowanego.
Martwiliśmy się jednak o Marcela. Rozwiązanie problemu przyszło wieczorem w Wielki Piątek i po krótkim namyśle poddaliśmy się atmosferze świąt i postanowiliśmy zrealizować pomysł od razu. Od soboty po mieszkaniu kicają sobie dwa króliki. Do naszej rodziny dołączyła para czarnych uszu, która szybko została “ochrzczona” Polą. Początkowo Marcel trochę się oburzał na nowego towarzysza, zwłaszcza gdy mała biegała za dużo po klatce – bo on nie lubi jak mu się “przestawia” sianko w “pokoju”. Na szczęście teraz dogadują się bez problemu, śpią i jedzą razem, a dzięki Marcelowi Pola szybko oswaja się również z nami i już nadstawia główkę do głaskania. A rudzielec widać, że się ożywił, chętniej biega po pokoju i chyba mimo wszystko cieszy się, że nie jest sam.
A Whisper w poniedziałkowy poranek postanowiła dać nam do zrozumienia, że ona również potrzebuje towarzystwa. Jutro czeka nas wyprawa do Warszawy na krycie.











