Z wizytą u Morrisa
Tydzień temu pojechaliśmy odwiedzić Morrisa, który wraz ze swoją rodziną mieszka w Bydgoszczy. Morris wyjechał od nas jako ostatni kociak z miotu M do domu, w którym cała rodzina ma imiona właśnie na tę literę. Jest więc Pani Monika i jej mąż Maciej, kotka brytyjska Mago, a od niedawna także malutki synek Marceli.
Początkowo Morris i Mago potrzebowali trochę czasu, żeby się dogadać między sobą, bo kotka nie umiała od razu pogodzić się z faktem, że nie jest już jedynym „oczkiem w głowie” rodziny. Morris jej tego wcale nie ułatwiał, bo okazał się jeszcze bardziej przymilny niż był u nas w hodowli. Nawet zaczął mruczeć, czego u nas, przy pozostałych pięciu dorosłych kotach, nie robił.
Ledwo stanęliśmy przy drzwiach, już przez szybę było widać, że Morris zaciekawiony idze zobaczyć kto przyszedł. Kiedy wzięłam go na ręce musiał wszysko obwąchać, a zwłaszcza moje włosy. W ciągu wizyty wracał do nich kilkakrotnie i nawet zainteresował się czupryną Tomka… 🙂
Kiedy przyszło do sprawdzania naszych rzeczy, szczególnie spodobał mu się mój breloczek do torebki ze sztucznego futerka. Zainteresował go bardziej nawet niż przyniesione przez nas piórka. Oczywiście nie mogłam mu odmówić i w konsekwencji, bawił się moim królikiem przez całą naszą wizytę.
- Morris Viosna*PL
- Morris Viosna*PL
- Morris Viosna*PL
Morris znacznie urósł od czasu, gdy go ostatnio widzieliśmy. Nabrał nie tylko kolorów, ale także gabarytów. Po mamie Helence ma bardzo ładny błękitny kolor oka i umaszczenie. W trakcie wizyty odnieśliśmy też wrażenie, że robi takie same miny :). Ma proporcjonalną budowę ciała. Głowa jest ładnie okrągła, a uszy idealnie osadzone. Ogon Morrisa jest odpowiednio długi co może być zasługą również taty – Nelsona. Wielkie urzekające oczy ma dzięki mamie, ale nam przypominają jego dziadka – Dofina.
- Morris Viosna*PL
- Morris Viosna*PL
- Morris Viosna*PL
- Morris Viosna*PL
- Morris Viosna*PL
- Morris Viosna*PL
Morris ma w domu sporo zabawek. Z okazji świąt znalazła się wśród nich także myszka w mikołajkowym przebraniu. Kocurek podczas zabawy – nawet jeszcze jak był u nas – potrafi zająć się sobą. Większość zabawek podrzuca sobie do góry i próbuje je łapać w locie. Wygląda to szczególnie pociesznie, jeśli zabawka jest nieco większych gabarytów. W hodowli był to często pluszowy lemur, którego szczególnie lubił wcześniej także inny kociak – Julian. Tym razem przedmiotem zabawy Morrisa był właśnie mój torebkowy królik. Tak z nim szalał, że naprawdę ciężko było złapać ostrość do zdjęcia…
- Morris Viosna*PL
- Morris Viosna*PL
- Morris Viosna*PL
- Morris Viosna*PL
- Morris Viosna*PL
Jak wspomniałam, na początku Morris bez problemu odnalazł się w nowym domu, jednak Mago nie od razu go zaakceptowała. Potrzebowała kilku tygodni by się z nim dogadać. Może dlatego ich przyjaźń nie jest typową kocią miłością z wzajemnym spaniem i wylizawaniem się nawzajem. Możliwe też, że to znaczna różnica charakterów. Podczas, gdy Morris jest energicznym i charyzmatycznym tajem, Mago to spokojna, zrównoważona i nieco nieśmiała brytyjka. Raczej rzadko się z tego powodu kłócą 🙂 Mago początkowo trochę „opędzała się” od intruza, ale z czasem nauczyła się odpuszczać młodzikowi i nawet mu ustępuje. Na przykład kiedy uda jej się otworzyć szafę, by trochę podspać na ubraniach, a Morris odkryje, gdzie się akurat schowała, to też chce sprawdzić czy to dobre miejsce na drzemkę. Kotka wtedy po prostu zostawia my swoją miejscówkę i idzie szukać innej.
- Morris i Mago
- Morris i Mago
- Morris i Mago
W obecnym domu Morris jest bardzo przywiązany do swojej rodziny. Do tego stopnia, że bywa trochę zazdrosny o Mago. Jeśli kotka akurat położy się z Moniką, Morris tak długo bawi się jej ogonem, aż zirytowana sobie pójdzie. A wtedy szybciutko zajmuje jej miejsce. W nocy jednak oboje zajmują swoje miejsca w łóżku, by spędzić noc z rodzina. Jeszcze nie do końca przyzwyczaili się z Mago do obecności Marcela i czasem potrafią uciec, jeśli mały jest za głośny. A kiedy jest spokojnie, przychodzą nawet zaglądać do łóżeczka. Kocurek szczególnie upodobał sobie też spanie w jego wózku.
Do gości Morris jest przyjaźnie nastawiony. Z tatą swoich opiekunów jest w tak dobrej komitywie, że nieraz nawet sam wskakuje mu na plecy w najmniej oczekiwanych momentach. Morris jest też ulubieńcem córeczki znajomych, do której czasem jeździ w odwiedziny. Wraca wtedy do domu tak wybawiony i zmęczony, że prawie cały czas potem śpi. Podczas naszego pobytu również nie marnował czasu i niestrudzenie szalał z królikiem albo przywiezionymi przez nas piórkami.
Przy okazji wizyty Morris i Mago mieli zrobione szczepienie, a kotka dodatkowo została także zachipowana. Nie było z tym żadnego problemu. Mago nawet posiedziała potem z nami w pokoju. Morris przy samym zastrzyku bardziej był zainteresowany przysmaczkami, ale później chyba miał lekkiego foszka 😛 Na szczęście pozwolił się trochę poprzytulać i zrobić sobie wspólne zdjęcia.
Bardzo dziękujemy rodzinie Morrisa za zaproszenie i wspólnie spędzony wieczór. Mamy nadzieję, że nie było to nasze ostatnie spotkanie 😉 Trzymamy kciuki za wspólne dorastanie kociaków z Marcelem 🙂


























