Latające koty

W zeszły weekend, mając w końcu chwilę czasu, złapałam za aparat, żeby porobić kociakom zdjęcia. Nie jest to łatwe, bo uchwycenie ich chociaż na chwilę w bezruchu, czasem graniczy z cudem. Tym razem udało się jednak złapać je nawet w locie 🙂

Maluchy potrafią bawić się dosłownie wszystkim, ale i tak najlepsza zabawka to taka, którą trzyma człowiek.

 

Koty uwielbiają zabawę w polowanie, a taje to dodatkowo rasa, która lubi wyzwania. Tomek włączył się zatem do naszej sesji i „kusił” maluchy myszką, piórkami i piłeczkami. Miałam nadzieję, że tak uda się utrzymać kociaki w jednym miejscu na tyle długo, żeby porobić im zdjęcia. Raz rzucaliśmy zabawki z jednego końca korytarza na drugi. Watson i Wally najlepiej sobie radzą z aportowaniem i nie zrażają się nawet, jeśli inny kociak dobiegnie do zdobyczy szybciej niż oni.

Zauważyliśmy, że niektóre maluchy próbują łapać zabawkę jeszcze w locie i skaczą przy tym całkiem wysoko. Zmieniliśmy wtedy taktykę i zanim rzucaliśmy zabawkę do złapania, Tomek podnosił ją wysoko poza zasięg kociaków. Plan się udał i już po chwili cały miot W próbował dosięgnąć celu. 

Kiedy już latanie nieco zmęczyło miot W, każdy znalazł sobie inne zajęcie. Wally pozątkowo rozglądał się za ciekawą zabawką, ale ostatecznie szalał po domu z grzechoczącą myszą, która była „lotną przynętą”.

Watson wybrał sobie myszkę mniejszego kalibru, ale natrafił na niespodziewane trudności. Myszka wpadła mu pod drapak, na którym siedziała Helenka. A ona wcale nie miała ochoty z niego schodzić. Watson kombinował z każdej strony, jak wyciągnąć zabawkę, ale udało mu się dopiero kiedy Hela łaskawie sobie poszła. Wtedy oczywiście, chętnych do zabawy myszą znalazło się więcej.

Waya ostatnio zabawia się wieżą z piłeczkami i tym razem również wróciła do swojej ulubionej rozrywki.

Młodsze kociaki z miotu Z początkowo próbowały nadążyć za starszakami, ale ostatecznie się poddały. Może również dlatego, że bawiliśmy się tylko z nimi, chwilę wcześniej. Ostatecznie Zuzia obserwowała poczynania lotników z miejsca obserwacyjnego na drapaku. 

Zbysio uciął sobie drzemkę na krześle w kuchni, do której potem przyłączył się Walter. 

Zosia bawiła się chwilę na hamaczku w kocim pokoju, ale ostatecznie wylądowała na drzemce z prababcią Whisper, na krześle w kuchni.