Chłopaki z miotu T w nowych domach

Jakiś czas temu otrzymaliśmy nieco wieści i zdjęć, o naszych chłopakach z miotu T. Kociaki zaczęły rozjeżdżać się do nowych domów pod koniec kwietnia. Pierwszy pojechał Teo, który „pozostał w rodzinie”, ponieważ trafił do naszego chrześniaka i jego rodziców. 

TEO

Teo mieszka cały czas w Bydgoszczy, dzięki czemu udało nam się go odwiedzić przy okazji pierwszego odrobaczenia po opuszczeniu hodowli. Kocurek bardzo szybko się zaaklimatyzował w mieszkaniu. Miewa już swoje ulubione miejsca do zabawy i drzemek. Szczególnie upodobał sobie krzesło przy biurku Kamila i czasami nie schodzi z niego nawet, gdy ktoś na nim siedzi (co z resztą widać na zdjęciach). Oczywiście, jak na typowego kota przystało, nie przegapi też okazji do drzemki w kartonie.

Teo jest bardzo towarzyski również po przeprowadzce. Pierwszą rzeczą, jaką robi z rana, jest mrucząca pobudka, którą funduje swojej rodzinie jeszcze w łóżku. Zawsze jest tam, gdzie coś się dzieje, nawet jeśli tylko spaceruje po kanapie, albo drzemie na parapecie.

 

THORGAL

Thorgal był drugim maluchem, który wyjechał od nas do nowego domu. Podróż był całkiem długa, bo chłopak pojechał aż do Szczecina (i prawie całą drogę przespał 🙂 ) Stał się piątym członkiem rodziny, w której oprócz rodziców są jeszcze dwie dziewczynki. Thorgal potrzebował chwilę, by oswoić się z otoczeniem i nowymi odgłosami. W pierwszym tygodniu zrobił wszystkim psikusa i schował się tak, że rodzina szukała go ponad godzinę. Potem znalazł się… po wanną. Na szczęście to była jedyna taka zabawa w chowanego.

Nie zajęło mu to długo i szybko odnalazł się w nowej roli. Wobec dzieci wykazuje się anielską cierpliwością. Daje się miziać, tulić, nawet nosić na rękach (już u nas uwielbiał być noszony – ma to po tacie Codziku). A jak ma dosyć, to odchodzi sobie na bezpieczną odległość i obserwuje wszystko na dystans. Jako profesor Thorgal, pomaga dziewczynom odrabiać lekcje. Czasem też próbuje zabrać się się na gapę do szkoły – chowa się do plecaka.

Kocurek pokochał swoją rodzinę z wzajemnością. Z tego co pisze pani Magda – wszystkie obawy związane z posiadaniem kota (to pierwszy kot w rodzinie), odeszły jak ręką odjął 🙂 Thorgal jest gwiazdą rodzinnych spotkań. Od taty nauczył się aportować zabawki, co zadziwia wszystkich gości. Według tego co słyszę – jest także gwiazdą rodzinnego chatu w internecie.

Nie ma też żadnych problemów z wyjazdami poza dom, m.in. nad jezioro, czy na wieś. Ostatnio, przy ładnej pogodzie, zaczął także wychodzić na wspólne spacery.

 

TACO

Takuś wyjechał od nas jako ostatni i również dołączył do czteroosobowej rodziny z Chwaszczyna. Podobnie jak Thorgal – całą podróż smacznie przespał w samochodzie. W domu nieco nieśmiało poznawał otoczenie, jak już w końcu zdecydował się wyjść z transporterka. 

Kiedy już się zadomowił, nie odpuszcza mizianek i tulania, nawet gościom. Do każdego przyjdzie na kolana, każdego wita w drzwiach, gdy przychodzi do domu. Jak się nie bawi i nie drzemie – to przychodzi się głaskać. Jest przy tym niesamowicie grzeczny. Ma również nieziemską cierpliwość do najmłodszego Jasia i wcale się go nie boi. Towarzyszy dzieciom w codziennych zajęciach i zabawach, lubi być tam, gdzie coś się dzieje – jak prawdziwy kot tajski 😉