DZIABĄG
Dziabąg trafił do naszej hodowli kotów w wyniku wielu sprzyjających zrządzeń losu. Kocurek pochodzi z Ukrainy, gdzie pojechałam wraz z organizacją Four Paws, by wspomóc jeden z ich projektów jako lekarz weterynarii. Pewnego dnia przyniesiono nam kociaka znalezionego na wysypisku śmieci niedaleko Eupatorii.
Maluch miał około 5 tygodni, był w bardzo złym stanie – odwodniony, wychudzony, dodatkowo osłabiony przez liczne ektopasożyty i pasożyty wewnętrzne. Jedno z jego oczu zostało zniszczone do tego stopnia, że nie udało się go uratować. Baliśmy się, że kotek nie przeżyje nocy pozostawiony w stacji, więc zobowiązałam się nim zaopiekować. Niestety kiedy próbowałam go nakarmić nie chciał jeść, prawie wszystko wypluwał, sprawiał wrażenie, jakby się poddał. By kocurek się nie wychłodził, pozwoliłam mu spać ze mną, ale zaczynałam wątpić czy uda się utrzymać go przy życiu.
Na szczęście następnego dnia kociak poczuł się trochę lepiej, wreszcie udało się nakłonić go do jedzenia. Dzięki pomocy udzielonej maluchowi dzień wcześniej – po pchłach nie było śladu. Od tego czasu kot zaczął nabierać sił, czuł się coraz lepiej, jego stan ogólny bardzo się poprawił w krótkim czasie.
Codziennie był ze mną w pracy, karmiony co 2-3 godziny. W ciągu dnia spał w transporterku na butelce z ciepłą wodą owiniętej w ręcznik, w nocy nie było innej możliwości, niż pozwolić mu spać w łóżku – pod kołdrą lub na poduszce. Nie potrzeba było wiele czasu, żeby wszyscy z naszej ekipy go pokochali. Pomimo jednego oka był i jest niesamowicie pozytywnie nastawionym kotem, bardzo zżył się z zespołem i ze mną. Na wspólne posiłki musiałam zabierać go ze sobą, nawet gdy jechaliśmy po pracy nad wodę jeździł z nami. Lubił wówczas położyć się na moim ramieniu i najzwyczajniej w świecie zapaść w drzemkę, nie przejmując się niczym dookoła.
Po dokonaniu wszelkich formalności udało się przywieźć Dziabąga do Polski i hodowla kotów tajskich Viosna*PL stała się jego nowym domem. Miało to miejsce niedługo po urodzeniu się miotu „E”, więc kocurek wychowywał się razem z naszymi maluchami. Zżył się z naszą rodziną do tego stopnia, że chwilami zastępował Whisper, opiekując się kociakami, myjąc je i pozwalając im ssać się po brzuchu. Kiedy Elmirka – jego wierna towarzyszka zabaw – została mamą, z ciekawością obserwował maluchy. Gdy trochę podrosły próbował się z nimi bawić, nie robiąc przy tym żadnej krzywdy. Zostało mu tak do dzisiaj i jest wspaniałym kompanem do zabawy dla wszystkich kolejnych kociąt w hodowli.
Dziabączek uwielbia się bawić w aportowanie, ma nawet kilka ulubionych piłeczek. Czasem znajduje je w jakimś zapomnianym miejscu (gdzie wcześniej je zostawił) i niesie w pyszczku przez cały dom, by zostawiając zabawkę pod nogami zwrócić na siebie uwagę. Jest bardzo radosnym kotem, nawet po operacji oczodołu, nie przejmował się kołnierzem, który musiał nosić. Większość kotów odczuwa dyskomfort, jest niezadowolona, ma problem z przyzwyczajeniem się do „klosza” – ale nie Dziabąg 🙂
Czasami nawet zapominamy, że nie ma jednego oczka, bo w ogóle nie daje po sobie poznać, że czegoś mu brakuje. Nawet podczas pokazu kotów w bydgoskiej Łuczniczce, nie był zestresowany. Wręcz przeciwnie, spacerował na smyczy po całej hali, dając się głaskać wszystkim napotkanym dzieciom. Był tak pozytywnie nastawiony do ludzi, że otrzymał tytuł kota publiczności, dzięki czemu nawet wygrał drapak 🙂
Więcej zdjęć w zakładce Galeria –> Nasze koty
Pokazy:
23.02.2014 – Pokaz Kotów Domowych i Rasowych w Bydgoszczy
Kot publiczności













