Miot N i O w nowych domach

Mijają prawie dwa miesiące odkąd kociaki z miotów N i O pojechały do nowych domów. U nas zrobiło się nieco spokojniej, ciszej, trochę pusto, ale nie trzeba tak często sprzątać. Nie powiem, że mamy więcej czasu dla siebie, bo nasza stała piątka wciąż wymaga uwagi i opieki, a w pracy również bywa ostatnio intensywnie (w dodatku korzystając z okazji zaliczam sympozja, kongresy i inne szkolenia). Niedługo jednak jedziemy na zasłużony urlop, a w związku z tym chciałam nadrobić jeszcze jedną zaległość.

Wszystkie nasze zajęcia, obowiązki i wyjazd nie oznaczają, że zapomnieliśmy o naszych maluchach. Fakt, że wcześniej nie udało mi się o nich napisać, nie oznacza że nie wiemy jak im jest w nowych domach. Cały czas dostajemy wiadomości i zdjęcia od ich obecnych rodzin. W końcu udało mi się też zmobilizować, żeby nieco opowiedzieć co u nich słychać.

Pierwszy opuścił nas Neo, który nowy dom odnalazł w Warszawie z panią Ewą i panem Piotrem. Mieszkają też z nimi rybki i króliczka, która nic sobie nie robi z obecności kota, a Neo – pamiętając pewnie Marcela i Polę – chodzi za nią krok w krok 🙂

Poza tym Neo wychodzi czasem na spacery na smyczy i całkiem ładnie znosi podróże samochodem, chociaż nie lubi siedzieć w transporterze. W ogóle chyba nie lubi zostawać sam, bo jak tylko właściciele szykują się do wyjścia – siada na kolanach i tak się tuli, że aż żal wychodzić z domu. Czasem z resztą też jest mu dane wyjść na spacer. Dzięki temu, że już wcześniej był przyzwyczajony do szelek, teraz nie ma problemów z wychodzeniem na smyczy 🙂

20951926_1447683665324842_1269383991_o

Neo Bardzo lubi się  bawić – piórka, gumki do włosów, myszki, a także spinner, furminator itd. – wszystko potrafi go zająć.

Ma też w obecnym domu specjalny tunel z piłeczkami, który miał do dyspozycji również u nas. I chyba zna go aż za dobrze, bo potrafi tak włożyć łapki, żeby zawsze dotknąć zabawkę. Z resztą zobaczcie sami:

20590763_1432064053553470_805865414_o

Nutella trafiła do nowego domu w Straszynie i mieszka z panią Lucyną i jej rodziną. Początkowo chwilę jej zajęło przyzwyczajenie się do suczki Zuli, ale z tego co ostatnio słyszałam, to dziewczyny już nawet śpią razem

Nutelka właściwie od samego początku zaprzyjaźniła się z córką pani Lucyny – Martą. Nawet jednym z jej ulubionych miejsc do spania stała się szuflada przy jej biurku. Z takim towarzystwem, na pewno łatwiej będzie się uczyć i odrabiać zadania domowe.

IMG_1131

Nutella większość czasu spędza w pokoju Marty i tam też stanął jej własny drapak.

IMG_4327

Kotka jest bardzo przywiązana do wszystkich domowników i jest przy tym strasznym pieszczochem. Jak tylko się da – ładuje się na kolana. Najbardziej jednak tęskni za Martą i opowiada jej o tym za każdym razem, gdy wita ją po powrocie do domu. A poza tym Nutelka pięknieje z każdym dniem 🙂

Nowy dom Ofelii nie mógł się jej doczekać. Jeszcze zanim nas opuściła miała już naszykowany drapak, a na ścianach wisiały półki w specjalnym rozmieszczeniu, tak by mogła z nich korzystać jak ze schodów.

Ofelka wyjechała od nas do miejscowości Zelgoszcz w województwie pomorskim. Oprócz pana Krzysztofa i pani Grażyny, kotka ma do towarzystwa małego synka – Ludwisia, a także świnkę morską (kawię domową) o imieniu Krystyna i całe akwarium rybek.

Ofelii chwilę zajęło oswojenie się z małym dzieckiem w nowym domu, ale odkąd się przekonała do Ludwisia – nie opuszcza go i towarzyszy w drzemkach. Nawet zdarza im się bawić tymi samymi zabawkami…. albo na przykład podkradzioną reklamówką

Z Krystyną kotka próbuje się czasem zaprzyjaźnić, do tego stopnia, że nawet wchodzi jej do klatki. Przy rybkach „pomaga” w czyszczeniu akwarium. Również inne „żyjątka” w domu nie uchodzą jej uwagi i czasem aż nie może zasnąć z powodu latającej w pobliżu muchy…

Kolejna opuściła nas Olenka, która była wyczekiwaną towarzyszką dla pani Klaudyny z Wrocławia. Już na samym początku po przeprowadzce nie opuszczała swojej nowej „mamy” na krok. Widać to było już na pierwszych zdjęciach po zmianie domu, gdzie żadna drzemka nie mogła się obejść bez przytulania. Bardzo przypomina mi Whisper z czasów, gdy byłyśmy tylko we dwie w Olsztynie jeszcze podczas moich studiów.

22751019_907916392691454_1882180286_o

Jeszcze będąc u nas Olenka miała swoje ulubione futrzaste piłeczki, którymi uwielbiała się bawić, a czasem także je aportować. Miło było zobaczyć, że ten zwyczaj dalej kontynuuje w nowym domu i przynosi je teraz pani Klaudynie.

Poza tym kotka musi być zawsze tam, gdzie jej pani. Nawet na czas gotowania i „pracy” w kuchni znalazła sobie punkt obserwacyjny w przedpokoju taki, z którego może bacznie śledzić wszelkie poczynania. A w łazience jakby mogła, to zapewne wskoczyłaby nawet na wieszak od zasłonki, byleby mieć oko na wszystko.

Olenka jeszcze u nas była przyzwyczajana do szelek, przez co nie było większych problemów, by przyzwyczaić ją do wychodzenia na smyczy. Nie dość, że nie miała z tym problemu, to jeszcze bardzo jej się to spodobało. Czasem aż nie chce siedzieć w domu, tylko chciałaby wyjść, pozwiedzać nowe miejsca i zapachy. W sumie trudno jej się dziwić – my też lubimy wycieczki 😉

Orfeusz opuścił nas pod koniec lipca, ale na szczęście nie pojechał daleko. Jego nowa rodzina mieszka bowiem w Bydgoszczy. I tak Orfeusz trafił do Asi i Szymona oraz ich małego synka Stasia. W nowym domu Orfeusz dostał też nowe imię – Lee.

Myślałam, że Lee będzie potrzebował trochę czasu, by się oswoić z chłopcem, bo u nas rzadko miał do czynienia z taką energią i natężeniem „enutzjazmu”. Ale już następnego dnia po przeprowadzce dostałam zdjęcia jak razem ze Stasiem się bawi i poznaje miejsca w domu.

Teraz podobno nie odstępuje Stasia na krok i często spędzają razem czas bawiąc się i np. rysując na podłodze. Są też chwile, kiedy Lee jednak nie ma ochoty na zabawy czy przytulanie. Staś jeszcze się uczy, żeby go wtedy na siłę nie zaczepiać. Kocurek dzielnie to wszystko znosi i tylko czasem da do zrozumienia, że już ma dosyć. Jednak kiedy już mu przejdzie, znów towarzyszy Stasiowi.

Lee w ogóle nie boi się gości, a nawet ma kilku swoich ulubionych, z którymi szczególnie się wita. Bardzo też przepada za panem Szymonem i kiedy ten wraca do domu, Lee od razu do niego przychodzi i domaga się wzięcia na ręce. W nocy za to śpi w nogach łóżka swoich państwa, a kiedy rano Stasiu przychodzi się przyłączyć – Lee układa się koło niego i śpią sobie razem.

22883864_1675767502441549_2030223553_o

W tym samym dniu co Orfeusz, do nowego domu pojechał także Newton. Chłopak był z nami nieco dłużej niż jego rodzeństwo. Wszystko z powodu drobnego wypadku, który miał miejsce pewnego ranka, kiedy jeszcze spaliśmy. Koty chyba chciały poszaleć na parapecie, ale tak się rozbrykały, że zrzuciły Newtonowi na łapkę miseczkę z muszelkami. Całe to zdarzenie uświadomiło nam, że chyba jednak musimy mieć osobne pomieszczenie dla dorastających kociaków, gdzie będą mogły być bezpieczne przez noc i przy okazji nie będą „demolowały” nam mieszkania. To, co nie wydarza się przy naszych pięciu kotach, może się bowiem wydarzyć, jeśli biega ich po domu jedenaście (!).

Z jednej strony na szczęście nic się nie stłukło, ale niestety w późniejszym zdjęciu RTG okazało się, że nasz kocurek miał złamany palec. Dlatego najpierw leczyliśmy i po konsultacji u ortopedy, czekaliśmy aż wszystko się ładnie zrośnie, zanim Newton będzie mógł jechać do nowego domu. Było nam z jednej strony żal Newtka, ale z drugiej ja się trochę cieszyłam, że chociaż on zostanie z nami chwilę dłużej.

Kiedy już wszystko było ok, Newton pojechał do nowej rodziny do Straszyna. I jeśli właśnie zastanawiacie się, gdzie słyszeliście tę nazwę, to już spieszę z wyjaśnieniem. Nutella również zamieszkała w tej miejscowości i co więcej, okazało się, że właściciele obydwu kotów się nawet trochę znają!

Newton trafił do domu, gdzie była już jedna kotka tajska – Kayla Amelia*PL. O Kayli słyszałam już wcześniej, bo właściciele kontaktowali się kiedyś ze mną w kwestii porady w jej sprawie. Tak się jakoś złożyło, że teraz do kotki dołączył nasz Newtonek.

Od początku kocurek był pozytywnie nastawiony do Kayli, ale ona jako starsza, potrzebowała trochę czasu by zaakceptować nowego domownika. Na szczęście wbrew obawom właścicieli, już po trzech dniach wyglądało, że koty się dogadały, bo zaczynały już razem spać.

Newton spełnił wszystkie oczekiwania rodziny, jeśli chodzi o charakter, bo jest niemożliwym wręcz miziakiem. Ja się śmieję, że ma to po tacie Cody’m, chociaż nie wiem, czy nie jest jeszcze bardziej łasy na pieszczoty. Nawet przy wspólnym oglądaniu telewizji musi spać na rękach albo się przytulać.

Cała rodzina jest zakochana w Newtonie, nawet Kayla teraz woli trochę bardziej jego towarzystwo niż innych domowników. Ale wcale się nie dziwimy, tym bardziej, że tak ładnie razem wyglądają, a Newtonowi nie można się oprzeć 🙂