Kociaki z miotu W

Kociaki z miotu W rosną z dnia na dzień, są coraz bardziej ciekawskie. Już jakiś czas temu nadszedł ten dzień, kiedy coraz częściej i coraz dalej zaczęły opuszczać swój pokój. Teraz latają po całym domu, albo chowają w różnych zakamarkach (najczęściej pod szafami w salonie). Nawet jak się rozbiegną w najdalsze kąty mieszkania, to zmęczone zawsze szukają swojego towarzystwa do drzemki. 

Jednak na samym początku wcale nie było tak łatwo. Kiedy pierwszy raz zabraliśmy maluchy do salonu, to czuły się trochę nieswojo. Nie bardzo chciały oddalać się od mamy, obserwowały wszystko z ukrycia i niespecjalnie podobała im się aż taka otwarta przestrzeń.

Na szczęście wystarczyła godzina i zainteresowanie zabawkami, żeby maluchy szybko zapomniały o swojej nieśmiałości. Czasem wystarczą piórka, tunel z piłeczkami, polowanie na brata… To najlepsze metody by pomóc rozładować strach i stres – nie tylko u kociaków, chociaż u nich najszybciej widać efekty. A pokonanie swoich lęków w odkrywaniu świata, to ważny etap rozwoju i socjalizacji kociąt.

Oczywiście mama Elmirka cały czas nad wszystkim czuwała i pilnowała, żeby maluchy były grzeczne. Przy okazji mieliśmy wrażenie, że skoro my się nimi zajmujemy, to korzysta z okazji i trochę od nich odpoczywa.

Ciekawość kociaków nigdy nie przestaje nas zaskakiwać. Podobnie jak pewne sytuacje, które się powtarzają. Maluchy chodzą wszędzie, nie patrzą przy okazji, czy się pobrudzą, czy nie. Tym razem jeden z chłopców trochę za dużo czasu spędził obwąchujące zestaw do kominka. W efekcie zrobił sobie skromne „barwy wojenne”. Przy okazji przypomniał nam sytuację, gdy podobny numer wycięła nam Nutella kila miotów wcześniej. 

 

Nutella Viosna*PL

 

Zabawa w nowym miejscu, to nie tylko wzmacnianie pewności siebie u kociąt, ale także wzmacnianie więzi z nami. Czasem nawet po jednym dniu widać dużą różnicę – maluchy częściej do nas przychodzą, chcą spać na kolanach, przytulają się. Bywa, że zasypiają w najdziwniejszych pozycjach, ale to nie ma znaczenia, skoro są z nami.

Przy okazji wieczorów w salonie, staramy się również troszkę przyzwyczaić maluchy do zdjęć. Chociaż szczerze mówiąc, nie jest to wcale takie proste. Na kilkanaście/dziesiąt fotek, do publikacji nadaje się raptem kilka. Na szczęście udało się zrobić każdemu przynajmniej parę zdjęć.