Zdrowotne perypetie Dziabączka
We wrześniu, jak co roku, wykonywaliśmy u wszystkich naszych kotów testy na FIV i FeLV. Przy okazji zleciliśmy również badanie przesiewowe krwi, by skontrolować stan zdrowia Elmirki, Helenki, Dziabączka i Whisper. U dziewczyn wszystkie wyniki były w porządku, ale w przypadku Dziabąga nieco zaniepokoił mnie poziom potasu i kreatyniny (parametr nerkowy), który okazał się nieco wyższy niż w zeszłym roku, ale nadal mieścił się w normie. Dziąbączek ogólnie czuł się bardzo dobrze, nie miał żadnych problemów, z jedzeniem, zabawą, czy załatwianiem. Postanowiliśmy jednak to jeszcze dokładnie sprawdzić i kazaliśmy wykonać dodatkowe badanie na profil z parametrem do wczesnej diagnostyki schorzeń nerek. Ten parametr to tzw. SDMA i jego wartość u zdrowych kotów powinna mieścić się poniżej 14. U Dziabączka uzyskaliśmy wynik dokładnie 14. Kontrolne badanie USG nerek wykazało niewielką dysproporcję w ich wielkości, jednak badania moczu były prawidłowe. Podczas wizyty w lecznicy zmierzyliśmy również ciśnienie krwi, które może być nieprawidłowe przy chorobach nerek, a wtórnie być przyczyną kolejnych problemów (m.in. kardiologicznych). Tutaj również otrzymaliśmy wynik mieszczący się w normie, jednak w jej górnej granicy.
Postanowiliśmy zacząć na razie od zmiany diety, na taką dla kotów z problemami nefrologicznymi i ograniczenia ilości potasu w karmie, by zobaczyć jak wpłynie to na parametry krwi w kolejnym badaniu. W ostatni piątek Dziabączek miał pobraną krew oraz mocz i wysłane do laboratorium. Część wyników otrzymaliśmy jeszcze tego samego dnia – wartości, które poprzednio budziły nasz niepokój (m.in. potas, kreatynina, SDMA) uległy obniżeniu, a mocz nie wykazywał żadnych patologicznych domieszek. Pozostał jednak problem niewyjaśnionej dysproporcji nerek oraz obawa o powikłania kardiologiczne. Dlatego wczoraj wybraliśmy się do Warszawy na konsultacje specjalistyczne.
Najpierw odwiedziliśmy panią doktor Agnieszkę Neskę – Suszyńską w przychodni SpecVet, gdzie Dziabączek miał mierzone ciśnienie (wynik podobny jak poprzednio u nas) i zrobione USG. W badaniu ultrasonograficznym pani doktor znalazła niewielkie ogniska zwłóknienia, które powodowały deformacje obserwowane przez nas wcześniej. Prawdopodobnie są one wynikiem jakiegoś dawnego stanu zapalnego. Według naszych podejrzeń – koci katar, który Dziabączek miał, gdy go znaleziono na wysypisku na Ukrainie, mógł spowodować takie zmiany. Kaliciwirus, który jest jednym z czynników kociego kataru może przebiegać w kilku postaciach – m.in. daje objawy naprzemiennej kulawizny, która jest wynikiem odkładania się tzw. kompleksów antygen-przeciwciało. Te same kompleksy mogą również gromadzić się w nerkach i powodować stany zapalne i inne zaburzenia. Ponieważ Dziabąg podczas choroby był jeszcze malutkim kociakiem w okresie intensywnego wzrostu, możliwe, że właśnie to zjawisko spowodowało zaburzenia w budowie nerek i mogło być przyczyną problemów z górnymi drogami moczowymi.
Poza tym pani doktor znalazła kilka niewielkich miejsc mineralizacji w nerkach, które mogą w przyszłości predysponować do kamieni nerkowych, więc będą wymagały kontroli. Na razie postanowiliśmy z panią doktor utrzymać dotychczasową dietą z małymi modyfikacjami oraz drobnymi wyjątkami od czasu do czasu 😉 i regularnie monitorować zdrowie dróg moczowych Dziabączka.
Po wizycie w przychodni SpecVet pojechaliśmy zbadać serduszko Dziabąga. Tym razem do przychodni kardiologicznej u doktor Marty Parzenieckiej – Jaworskiej. Pani doktor dokładnie zbadała kota i nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości układu krążenia. Pozostało zatem wykonanie jeszcze badania echokardiograficznego. Po obejrzeniu i pomierzeniu serca wzdłuż i wszerz, praktycznie wszystkie parametry były w normie. Jedynie przegroda międzykomorowa, była w jednym miejscu nieznacznie poszerzona, ale jeszcze w granicach normy. Pani doktor zaleciła jedynie kontrolne badania za 8 miesięcy.
Na początku podróży do Warszawy Dziabączek troszkę się zdenerwował – jak wjechaliśmy na autostradę chyba wystraszył się „buczenia” wiatru. Jednak jak już ułożył się na moich kolanach, to przespał praktycznie całą podróż do Warszawy. Zarówno podczas wizyty u doktor Neski – Suszyńskiej oraz doktor Marty Parzenieckiej – Jaworskiej Dziabąg był bardzo grzeczny i pozwalał się badać bez problemu. Nawet późniejsza konieczność umycia się m.in. z resztek żelu do usg, nie zepsuła mu humoru. Drogę powrotną oczywiście znowu przespał na moich kolanach, bo siedzenie w transporterze z tyłu jakoś nie przypadło mu do gustu.
A my wracaliśmy do domu już spokojniejsi, bo upewniliśmy się, że na dzień dzisiejszy stan zdrowia Dziabączka nie jest jeszcze aż tak poważny jak można by się obawiać, a dysproporcje nerek nie są spowodowane wadą wrodzoną. Zdawaliśmy sobie sprawę, że pewnie będziemy teraz musieli bardziej kontrolować nie tylko krew, ale i mocz oraz serduszko kota. Jednak teraz wiemy z czym się mierzymy, jakie mogą być konsekwencje i na co szczególnie zwracać uwagę przy badaniu Dziabączka. Przy odpowiedniej opiece Dziabąg ma szansę na dalsze szczęśliwe życie, które będzie porównywalnie długie jak u zdrowych kotów, bez zaburzeń nefrologicznych.




