„Porządki” w hodowli

Niedługo kończymy w hodowli „przerwę regeneracyjną” dla naszych kotów. W czasie jej trwania udało nam się ogarnąć kilka tematów, które wymagały uwagi (o nich m.in. w ostatnim przeglądzie hodowlanym TUTAJ).

Z zaplanowaniem czegokolwiek u kotek hodowlanych jest czasem ciężko. Bo ciąża, bo odchowanie kociąt, bo akurat rujka. A jak nie to wypadają badania kontrolne, szczepienia, a wtedy wiadomo trzeba odczekać… Dlatego do tej pory Elma i Hela jeszcze nie mają zakończonych wyższych tytułów wystawowych. (O tym dlaczego nie byliśmy na wystawach w czasie przerwy, napiszę potem.). Skoro już zablokowaliśmy hodowlę na kilka miesięcy, to wreszcie można było coś zaplanować.

Sprawą, którą w końcu trzeba się było zająć były m.in. zęby naszych podopiecznych. Profilaktyka profilaktyką, ale nam też – mimo codziennego szczotkowania – zdarza się usuwać osad i kamień nazębny u dentysty (mi odkąd mam aparat nawet kilka razy w roku). Co prawda stan uzębienia naszych kotów nie był jeszcze wcale taki zły, ale nie chcieliśmy czekać aż do tego dojdzie.

Elmirka, Helenka, Dziabąg i Codzik mieli zbadaną krew, by móc zakwalifikować ich do znieczulenia. Na szczęście nie było żadnych przeciwwskazań do zabiegu. W dwie wolne niedziele, kiedy nie było pacjentów w lecznicy, pojechaliśmy na sanację.

U Elmy osad i początki kamienia nazębnego pojawiły się już w badaniu kontrolnym w październiku, więc nie chcieliśmy tego dłużej odkładać. Po podaniu premedykacji („głupiego jasia”), założyłam Elmirce wenflon i już dożylnie dostała właściwe znieczulenie. Po zaintubowaniu specjalną rurką (tzw. maską krtaniową lub v-gel) i podpięciu do urządzenia monitorującego parametry życiowe przystąpiłam do zabiegu. Usunięcie osadu z przedtrzonowców i kamienia z trzonowców szczęki nie trwało długo.

Zęby należy wyczyścić na całej powierzchni. Dotyczy to zarówno zewnętrznej (policzkowej) strony, jak i wewnętrznej (podniebiennej – szczęka, językowej – żuchwa). Ważne, aby dotrzeć jeszcze do tzw. kieszonek dziąsłowych (przestrzeń między zębem, a dziąsłem). W nich także także mogą gromadzić się bakterie i osad, którego nie widać. Czasami przy czyszczeniu tej okolicy może pojawić się delikatne podkrwawianie dziąseł.

Elma bardzo dobrze zniosła narkozę i cały zabieg. Trochę miała głupią minę przy wybudzaniu, ale to dla niej i jej rodziny nieco typowa przypadłość – głupie miny. Niestety trochę się zgapiliśmy i nie zrobiliśmy zdjęć „przed” i „po”.

U Helenki trzeba było „zdjąć” nieco osadu, głównie z zębów przedtrzonowych i trzonowych. Przy trzonowcu zaczynał się jej robić niewielki stan zapalny dziąsła. Czasami tego typu zmiany mogą być niezauważone w oglądaniu uzębienia kota, gdyż wymagają znacznego odsłonięcia wargi (a nie każdy kot sobie na to pozwoli, nawet w lecznicy).

 

U Codzika na trzonowcach było trochę osadu. Gdyby nie okoliczności, być może poczekalibyśmy jeszcze chwilę z czyszczeniem u niego.

Jednak po pierwsze – skoro już zabraliśmy się za ten temat u pozostałych kotów, to nie było powodu, by to odkładać. Po drugie – skorzystaliśmy z okazji, że kocurek już był znieczulony, by usunąć wszczepiony wcześniej chip hormonalny. Ponieważ przerwa hodowlana przypadła nam w okresie intensywnego okresu „godowego” kotów (wiosna-lato), nie chcieliśmy, aby Cody męczył się z niezaspokojonym popędem. Nasze dziewczyny miały w tym czasie blokadę, ale inne osiedlowe kotki niekoniecznie. Zapachy zza okna, również mogły pobudzać naszego kocurka. Dlatego na początku roku Codzikowi został zaaplikowany Suprelorin, który hormonalnie blokuje produkcję testosteronu – a wraz z nim płodność i popęd płciowy. Czas działania bywa różny (nawet do 2 lat). Jednak przy pozostawieniu go na ok 4 miesiące, a następnie usunięciu chirurgicznym, płodność wraca w okresie około miesiąca.  

Dziabąg miał nieco więcej osadu niż Cody, ale też jest od niego starszy i zbierał go dłużej. Niestety infekcje przyzębia i kamień nazębny mogą mieć wpływ na pracę innych narządów. Bakterie mogą się rozsiewać drogą krwi, przy utrzymującym się dłużej stanie zapalnym dziąseł. Na przykład pacjenci z niewydolnością nerek, maja gorsze rokowanie, jeśli cierpią również na schorzenia przyzębia. Biorąc pod uwagę nerkowe perypetie Dziabączka (o tym TUTAJ), tym bardziej chcieliśmy z tym zrobić porządek.

 

Ktoś zapyta jeszcze co z Whisper, ale na odpowiedź będzie musiał poczekać do końca lipca. 

Kolejna rzecz, którą udało nam się ogarnąć przy okazji „przerwy technicznej” w hodowli, dotyczyła Elmirki. Po ostatniej ciąży i odchowaniu kociaków u Elmy wciąż utrzymywała się cysta jajnikowa. Nieco się powiększyła od ostatniego USG. Zadecydowaliśmy o leczeniu farmakologicznym, które na szczęście zakończyło się sukcesem. W ostatnim badaniu jajników, nie było na nich żadnych torbieli. Kontrolne badanie krwi u kotki również nie budzi zastrzeżeń. Dlatego w najbliższy weekend wyjeżdżamy z Elmirką na „seks-wakacje”. Elma w czerwcu skończyła 6 lat, więc niedługo będziemy myśleć o wycofaniu jej z rozrodu. Zanim to nastąpi planujemy pozostawić do hodowli jeszcze jedną jej córkę. Oczywiście jej tatą nie może być Cody, dlatego kandydata na ojca poszukaliśmy gdzie indziej. Ale więcej na ten temat na razie nie zdradzę, żeby nie zapeszać. Możecie jednak trzymać kciuki, by w kolejnym miocie Elmy było dużo dziewczynek do wyboru 😉