Operacja oczka Illy
W końcu nadszedł dzień zabiegu u naszej małej Illy. Kotka od września przebywa już w nowym domu w Bydgoszczy i czasami przychodzi do mnie w odwiedziny do Gabinetu przy okazji odrobaczania. Tym razem jednak przyszło nam spędzić razem cały dzień. Rano Illy nieco niezadowolona – bo głodna, wsiadła z nami do samochodu i pojechała do Warszawy. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami operacja oczka umówiona była na godzinę 12:30. Zabieg oddzielenia symblepharonu miał mieć miejsce w przychodni okulistycznej doktora Jacka Garncarza w Warszawie. Chcąc zapewnić Illy profesjonalną opiekę, zdaliśmy się na pomoc najlepszego specjalisty okulistyki weterynaryjnej jakiego znamy. Przyczyny problemu Illy są opisane w jej profilu (tutaj).
Kotka część drogi do stolicy przespała na moich kolanach, resztę w transporterku. Czas poza przenioską spędziła w szelkach i na smyczy. Dzięki temu łatwiej było ją upilnować, by nie zwiedzała całego samochodu i nie przeszkadzała Tomkowi w czasie jazdy. Do dyspozycji miała krytą kuwetę w bagażniku i otwarty tunel na narty, by w każdej chwili mogła z niej skorzystać. Jednak ponieważ przed każdym znieczuleniem konieczne jest przegłodzenie zwierzęcia – Illy nie miała ochoty na użycie kuwetki.
W przychodni okulistycznej u doktora Jacka Garncarza już na nas czekano. Zabieg miał być przeprowadzony w znieczuleniu ogólnym, więc konieczna była zgoda na zastosowanie narkozy. Ponieważ od września Illy formalnie nie jest już naszym kotem (chociaż dla nas zawsze będzie „nasza” 🙂 ), wcześniej uzgodniliśmy wszystko z obecnym właścicielem, który podpisał dokumenty wymagane do zabiegu kiedy zostawiał u nas kotkę przed wyjazdem. Sama operacja oczka uzgodniona była jeszcze przed wydaniem Illy z hodowli.
Illy bardzo ładnie zniosła narkozę i cały zabieg. Pani anestezjolog doktor Agnieszka Wiśniewska nie miała żadnych zastrzeżeń. Doktor Garncarz również był zadowolony z zabiegu. Pierwsze co kotka próbowała zrobić po wyburzeniu to umycie przednią łapką oczka. Oczywiście wszelkie pocieranie czy drapanie jest na razie zabronione w jej przypadku. Dlatego opieka właściciela będzie obejmowała nie tylko codzienne podawanie kilku różnych kropli, ale także pilnowanie, by Illy chodziła w kołnierzu.
Przez kolejne dwa tygodnie kotka będzie pod moją regularną kontrolą i czeka nas jeszcze przynajmniej jedna wspólna wyprawa do Warszawy, by w profesjonalnym badaniu okulistycznym sprawdzić postęp gojenia się oczka.
Całą drogę powrotną kotka przespała grzecznie w transporterku na ciepłym termoforku, raz tylko zaliczając kuwetę (pewnie z powodu wcześniejszej kroplówki przy zabiegu). Na razie Illy jest niezadowolona tylko ze swojego „klosza”.
Chcielibyśmy serdecznie podziękować wszystkim w Okulistycznym Gabinecie Weterynaryjnym za miłą atmosferę, świetny kontakt, profesjonalne podejście i wspaniałą opiekę.
Poniżej przesłane przez właściciela zdjęcie Illy po powrocie do domu w dniu zabiegu.





