N-owe kociaki

Tydzień temu, w piątek 24 marca 2017, w naszej hodowli przyszły na świat kociaki Helenki. Zgodnie z wcześniejszym badaniem USG, spodziewaliśmy się trzech maluchów i dokładnie tyle mamy w N-owym miocie „N”.

_ZEN2281

Helenka była nieco niespokojna już od piątkowego poranka, jednak dopiero po godzinie 15:00 zaczął się poród. Mieliśmy już wcześniej przygotowane miejsce, które właściwie kotka wybrała sobie sama. Choćbyśmy nie wiem jak przygotowywali jej koszyki, budki, legowiska, to tym razem Hela zdecydowanie wolała domek zrobiony z kartonu. Z tym, że nieco go ustawiliśmy inaczej 😉
Jak zwykle „miejscem akcji” była nasza sypialnia, a konkretnie łóżko. Praktycznie wszystkie koty, oprócz Dziabączka chciały „pomagać”, ale pozwoliliśmy na to tylko Elmirce i Whisper, które mają już pewne doświadczenie w tym temacie 😉 Dziewczyny ograniczyły się jednak do wsparcia Helenki swoją obecnością i gorliwe kibicowały jej z posterunku na poduszkach, parapecie lub grzejniku. Jeśli Hela zaczynała się stresować, Whisper przychodziła ją pocieszyć 🙂

Pierwszy na świat przyszedł chłopiec, który potem okazał się najmniejszy z całej trójki i miał 87 gramów. Helenka dokładnie wylizała maluszka zanim urodziła kolejnego. Druga była dziewczynka, która niestety wymagała nieco pomocy w wydostaniu się na zewnątrz, ponieważ tylne nóżki zaplątały się w pępowinie. Dzięki szybkiej reakcji, koteczka przyszła na świat zdrowa i ważyła całe 97 gramów. Zanim zdążyliśmy ją do końca wysuszyć i zważyć, Helenka urodziła trzeciego maluszka, który okazał się był największym z całego miotu chłopcem – ważył 102 gramy.

Kiedy już wszystkie maluszki były dokładnie umyte, wymasowane i zaczęły ssać mleczko, postanowiliśmy wpuścić do pokoju Cody’ego, by mógł po raz pierwszy zobaczyć swoje dzieci i być może, przekonać się jak to jest być tatą. Szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę jego żywiołowy charakter, trochę obawialiśmy się, że potraktuje maluchy jak nową zabawkę, albo od razu będzie chciał się z nimi bawić. Jednak pod tym względem Kodzik nas zaskoczył. Jak tylko wskoczył na łóżko, usiadł przed Helenką i kociakami i z wielkim zdziwieniem i ciekawością się im przyglądał. Kiedy tylko któryś z maluszków zapiszczał, od razu się podnosił i sprawdzał noskiem, czy wszystko w porządku. W jednej chwili widzieliśmy jak w tym małym głupim łebku, coś mu się poprzestawiało i jakby trochę dojrzał.

_ZEN2312

Mama maluszków bardzo ładnie zniosła cały poród. W porównaniu z pierwszym razem przy miocie M, była nieco mniej zdenerwowana i chyba mniej zmęczona na sam koniec. Ładnie zaopiekowała się kociakami i nie stresowała za bardzo, kiedy zabieraliśmy je do ważenia. Sama na chwilę je zostawiła, by skorzystać z kuwety i chętnie zjadła kolację w legowisku jakiś czas później. Przez resztę wieczoru Helenka miała nieustanne wsparcie, bo Whisper, Elmirka i Cody nie opuszczali jej nawet na chwilę. Ciągle ktoś z nią był, a czasami nawet byli wszyscy na raz 🙂

Whisper, która po raz drugi została prababcią 🙂 pomagała w zajmowaniu się maluchami i wspierała Helenkę. Przyszła umyć zarówno maluszki, jak i ich mamę, siedziała z nimi, kiedy Hela musiała iść do kuwety. Elmirka też na początku chciała się tak zaangażować, ale ze względu na to, że sama jest w ciąży, nie chcieliśmy jej na to pozwolić. Mimo to jednak postanowiła trzymać się blisko, a żeby mieć dobry pogląd na sytuację – siedziała na kartonie 🙂

Pierwszą dobę prawie wszystkie koty spały w jednym pokoju z Helą i Tomkiem i tylko Dziabączek dotrzymywał mi towarzystwa w salonie (następnego dnia z samego rana wyjeżdżałam na zajęcia i musiałam się trochę przespać). Tomek, który dzielił łóżko z pozostałymi kotami, co jakiś czas kontrolował, czy maluszki ładnie jedzą, czy Helenka ich nigdzie nie wynosi, czy mają dość ciepło itp. Na szczęście zarówno pierwsza noc, jak i kolejna doba minęły bez problemów, a w regularnym ważeniu maluchy ładnie przybierały.

W ostatni piątek maluszki skończyły pierwszy tydzień życia, ładnie podwoiły swoją masę urodzeniową i urosły przez ten czas. Ponieważ niedługo zaczną już otwierać oczka, wczoraj miały też po raz pierwszy obcięte pazurki.

Helenka i miot N

Helenka i miot N

Powoli zaczynają się też pokazywać ciemniejsze kolory na nosku i końcówkach uszu. Podejrzewamy, że jeden z chłopców może mieć w przyszłości kolor seal point, zaś pozostała dwójka umaszczenie pręgowane. Na razie czekamy, czas pokaże.

Sobotni poranek Helenka i maluchy spędziły z nami w łóżku. Bardzo ciężko się wtedy wstaje chociażby, żeby zjeść śniadanie, bo zarówno mama, jak i kociaki lubią się przytulać. A przecież nie da się podnieść czy chociaż zabrać (zdrętwiałej) ręki spod takich puchatych główek. Zwłaszcza, że czasem jak tak drzemią, to mają mnóstwo nieodgadnionych snów. A wtedy ruszają uszkami, przebierają łapkami, czasem popiskują, ruszają „brwiami” lub mlaskają języczkiem. A czasem, kiedy przeciągają się, albo wyciągają łapki przez sen, wyglądają jakby rapowały 😉

Helenka po raz kolejny jest bardzo dobrą i troskliwą mamą. Czasami pozwala sobie pomagać, zwłaszcza Whisper, która wspiera ją w pielęgnacji maluchów, a czasem także zaopiekuje się nią. Ostatnio Hela nawet specjalnie wystawiała Łysej główkę do mycia, a potem leżała z bardzo zadowoloną miną 😉

Cody czasami zagląda do maluszków i reaguje na ich popiskiwania (np. kiedy je ważymy, albo kiedy się biją o dostęp do mleka). Przychodzi wtedy, siada przed legowiskiem w kartonie i obserwuje czy wszystko jest w porządku, albo obwąchuje kociaki, jakby sprawdzał czy nic im nie dolega.

A kocięta rosną jak na drożdżach, są rozkosznie puchate i rozczulające w swojej bezradności. Z ciekawością czekamy co z nich wyrośnie 😉

20170401_104619