Miot M w nowych domach

Otrzymaliśmy już zdjęcia wszystkich kociaków z miotu M w nowych domach. Dzisiaj prezentujemy, jak maluchy sobie radzą i jak zaaklimatyzowały się w swoich rodzinach.

Pierwszy do nowego domu pojechał Melman. Z tej trójki miał najdłuższą podróż, ponieważ jego rodzina mieszka w Lublinie. Na szczęście jazdę samochodem zniósł bardzo dobrze, a po przyjeździe na miejsce szybko zaczął odkrywać kolejne pomieszczenia. Z łatwością pokochał swoją nową rodzinę i jest dla niej źródłem uśmiechu i radości. A na przesyłanych nam zdjęciach widać również, że sam też jest szczęśliwy 🙂

Jednak nieznane miejsce nie było jedyną nowością dla Melmana. W jego rodzinie jest już jeden kot w typie taja – Fretka, która nie mogła się doczekać przyjazdu drugiego kota, chociaż chyba nie do końca wiedziała, co to oznacza. Poznawanie i zaprzyjaźnianie się Melmana z Fretką trwało parę dni i przebiegało w pokojowej atmosferze. Po krótkim czasie kotka pozwoliła mu nawet spać na jej ulubionym fotelu.

Z czasem kocie relacje stawały się coraz bliższe. I chociaż czasami Melman zaczepia Fretkę do zabawy, a potem ucieka i udaje niewiniątko, to wydaje nam się, że oba koty chyba już nie będą umiały żyć bez siebie. Z resztą zobaczcie sami 🙂

Matylda była kolejnym kociakiem z miotu M, który opuścił hodowlę. Kotka pojechała do nowego domu w Łodzi, gdzie jest na razie jedynym kotem w rodzinie 🙂 Być może dlatego trochę na początku tęskniła za nami i zaaklimatyzowanie się zajęło jej parę dni.

Praktycznie od samego początku Matylda pokochała spanie ze swoją rodziną. Najlepiej w łóżku, przytulona do czyichś nóg 🙂

Kotka nadal lubi bawić się piórkami na patyku i w nowym domu wciąż jest aktywną kotką, przez co bardzo trudno jej zrobić ostre zdjęcia. Dlatego też większość tych, które dostaliśmy jest w pozycji śpiącej 😉

16106929_1361210467235770_27851238_o

Pierwszy weekend w nowym domu Matylda spędziła m.in. na oglądaniu Potopu. Teraz jesteśmy ciekawi jak sobie poradzi z ekranizacją „Krzyżaków” 😉

16523139_1732723433408121_859485281_o

Morris najdłużej czekał na nowy dom i jako ostatni wyjechał z hodowli. Okazało się jednak, że ostatni będą pierwszymi i Morris mimo, że pojechał na końcu, to został najbliżej, bo w Bydgoszczy. Trafił do rodziny, gdzie wszyscy mają imię na M, więc idealnie do nich pasuje 🙂
Mimo opuszczenia hodowli, Morris pozostał przytulakiem i chęć do wspólnych drzemek wcale mu nie minęła. Swojej nowej rodzinie nie odpuszcza i nawet w trakcie pracy potrafi zasnąć na rękach. Oczywiście nie odpuszcza też wspólnego spania w łóżku, przy czym nadal pozostaje mistrzem pozycji do leżenia 😉

Collage_Fotor

W rodzinie Morrisa jest jeszcze kotka brytyjska – Mago, która nieco sceptycznie podchodzi do nowego domownika. Morris z typowym dla niego entuzjazmem chce się bawić, zaczepia i prowokuje kotkę, która jednak nie zawsze ma akurat ochotę na wspólne figle. Niestety kociak jest tak spragniony kociego towarzystwa, że często nie docierają do niego jej subtelne sygnały, że ma się odczepić i dać spokój.

16388675_10154957100136624_498454832_o

Ze względu na to, że Morris został w Bydgoszczy, w ostatnią niedzielę skorzystaliśmy z zaproszenia i pojechaliśmy go odwiedzić. Mimo, że w obecnym domu był dopiero od dwóch tygodni, widać było, że już się zaaklimatyzował i ogarnął w nowym miejscu. Opanował nawet wchodzenie na górną półeczkę drapaka, na którą nie umiał się wspiąć. Gdy chce tam wskoczyć, skacze na ścianę, odbija się i ląduje na półce – taki mały parkour w kocim wykonaniu 🙂

W relacjach z Mago widać, że Morris bardzo by chciał już się z nią bawić i ganiać po mieszkaniu, jednak ona na razie go toleruje, ale jeszcze nie kocha. Czasami widać, że ją wkurza, wtedy stara się odejść w swoje miejsca i obserwować go z pewnej odległości. Niestety Morrisek chyba nie rozumie, że dziewczynę czasem lepiej zostawić w spokoju, bo ciągle za nią chodzi. Zaprzyjaźnianie prawdopodobnie zajmie kotom nieco więcej czasu, ale są na dobrej drodze. Na razie Morriskowi pozostaje zabawa piłeczkami lub w aportowanie piórek i proszenie kogoś, by je rzucał 😉

16650318_1732705230076608_768912602_n

Niedługo również Morris będzie musiał zaakceptować nowego domownika, ponieważ rodzina ma się powiększyć o kolejnego – małego – człowieka. Jesteśmy ogromnie ciekawi jak się wtedy zachowa. Do tej pory docierały do nas same pozytywne opinie w sprawie relacji naszych kotów z dziećmi. Morrisek chyba już coś czuje, bo na niektórych zdjęciach widać, że przytula się do brzucha przyszłej mamy 😉