Z wizytą u Juliana

W połowie października 2016 wybrałam się na trzydniowe warsztaty weterynaryjne w pobliżu Warszawy. I z racji bliskiej odległości, nie mogłam nie skorzystać z okazji odwiedzenia Juliana, który od początku roku mieszka z nową rodziną w Raszynie. Julian był pierwszym kociakiem, który był z nami tak długo – opuszczał hodowlę w wieku 6 miesięcy. (Wcześniej był jeszcze z nami na wystawach).

Julian Viosna*PL

Julian Viosna*PL

Pierwszy raz odwiedziliśmy Julka jeszcze w marcu, kiedy wracaliśmy z urlopu. Już wtedy widać było, że bardzo dobrze czuje się w nowym domu i bez problemu dogaduje ze wszystkimi domownikami. Pozwalał się nawet nosić na rękach najmłodszej z dziewczynek, a odstawiony na ziemię wcale nie uciekał, tylko dalej podążał za swoją towarzyszką.

Podczas październikowej wizyty mogłam znów zobaczyć Juliana i na własne oczy ocenić, na jakiego kocurka wyrósł. Bardzo nam na tym zależało, ponieważ chcieliśmy się również przekonać o trafności swoich spostrzeżeń i „rokowań” z czasu, kiedy Julian był jeszcze u nas. I chyba się nie zawiedliśmy, bo Julian prezentuje się pięknie 🙂
(I może nie powinnam tego pisać, bo wyjdzie, że się chwalę, ale naprawdę byłam pod wrażeniem tego jak wyglądał.)

Ma ładną okrągłą głowę, duże i wyraźne oczy, ładny kontrast kolorów na ciele i proporcjonalną budowę. No i jego zrównoważony charakter stał się teraz „łagodnością olbrzyma”, bo Julian ładnie urósł i stał się przystojnym, dużym kocurkiem.

(Żałuję tylko, że zdjęcia tego tak dobrze nie oddają, ale miałam przy sobie tylko aparat z telefonu)

Julian Viosna*PL

Julian Viosna*PL

Wraz ze wzrostem, Julek nabył też nowych umiejętności – polubił wskakiwanie na witrynę w salonie, a z niej na kolejną. Ponieważ odległość jest dość spora, rodzina postarała się ułatwić mu bezpieczne przemieszczanie się i pomiędzy meblami znalazła się drewniana kładka. Podczas mojej wizyty mogłam wykorzystać tę konstrukcję do wspólnej zabawy. Julianowi bardzo podobało się polowanie na piórka z koniecznością częstego przechodzenia po „mostku” lub łapania zabawki pod kładką z jednej lub drugiej strony.

Mimo swojego upodobania do wchodzenia na wysokie miejsca (charakterystycznego dla wszystkich naszych kotów), Julian chyba i tak często wciąż czuje się jak kociak. Dowodem może być inna miejscówka do leżenia, która jest przeznaczona raczej dla dzieci 🙂

Podczas moich odwiedzin sporo rozmawialiśmy o Julianie, podczas gdy on kręcił się gdzieś po pokoju, albo się z nami bawił. W trakcie wizyty opowiadałam również o innych naszych kociętach, które m.in. lubiły u nas oglądać filmy na telefonie, albo grać w specjalne gry dla kotów. Z ciekawości sprawdziliśmy jak na takie atrakcje zareaguje Julian. A Julek wykazał nawet spore zainteresowanie poruszającymi się rzeczami na ekranie telefonu.

Julian Viosna*PL

Julian Viosna*PL

Bardzo się cieszę, że mogłam po raz kolejny zobaczyć Juliana, z którym, z racji tego, że był z nami najdłużej, byłam szczególnie zżyta. Kiedy wychodziłam Julek również kręcił się trochę przy moich rzeczach (szczególnie zainteresował go szalik), jakby nie chciał żebym już szła. Ciężko było mi pożegnać się z Julianem i jego rodziną, nawet wiedząc, że kolejnego dnia muszę wstać wcześnie rano na zajęcia.

Julian Viosna*PL

Julian Viosna*PL

Jeszcze raz serdecznie dziękuję za zaproszenie i możliwość odwiedzin (a także pomoc z dojazdem 😉 ). Mam nadzieję, że to nie było nasze ostatnie spotkanie 🙂