Jey Viosna*PL
Kotek tajski Jey Viosna *PL i jego bracia są kociętami Elmirki w naszej hodowli kotów rasowych Viosna*PL.
- Jey Viosna*PL
- Jey Viosna*PL
- Jey Viosna*PL
Jey jest jednym z dwóch chłopaków o umaszczeniu seal point, czyli tzw. klasycznym. Jego pyszczek, uszy, łapki i ogonek stopniowo robią się coraz ciemniejsze w jednolitym ciemnoszaro-czarnym kolorze.
Kociak bardzo lubi towarzystwo człowieka – potrafi chodzić za nami po całym domu. Często po prostu przygląda się co robimy, a czasem próbuje nawet pomóc. Jeśli jego braci nie ma w pobliżu – Jey nie opuszcza nas na krok. Niezależnie od tego czy akurat jesteśmy w kuchni (wtedy siedzi na krześle lub na podłodze), w łazience (tu siada na jednej z wyższych półek drapaka), sypialni (obserwuje nas siedząc na łóżku) czy nawet w toalecie (siada sobie na bambusowym pudełku i po prostu patrzy). Jeśli chce być wzięty na ręce – sam wchodzi na kolana, albo próbuje wdrapać się po nodze. Jey jednak nie jest przez to ani trochę uciążliwy czy denerwujący.
Zdarza się, że jeśli długo nic się nie dzieje, to kociak znajdzie sobie jakieś zajęcie. Ostatnio podczas degustacji cukierków postanowił „ukraść” sobie jeden z papierków i gonił go po pokoju, trącając łapka z jednego kąta w drugi. Na jego wybryki można patrzeć godzinami. Dzięki niemu człowiek nie może czuć się samotny czy smutny.
- Jey Viosna*PL
- Jey Viosna*PL
- Jey Viosna*PL
Jey bardzo lubi kocie zabawki – grzechoczące myszki, czy fioletową myszko-ośmiornicę Wubbę. Potrafi też siedzieć z braćmi nad tunelem z piłeczkami i podawać sobie nawzajem kolorowe kulki. Najbardziej jednak lubi, kiedy do zabawki doczepiony jest człowiek – wtedy może godzinami gonić za kolorowymi piórkami, wstążką czy sznurkiem. Ma przy tym sporo wyczucia i nie zdarzyło się jeszcze, żeby kogoś poważniej podrapał.
- Jey Viosna*PL
- Jey Viosna*PL
- Jey Viosna*PL
Jey bardzo lubi być blisko człowieka i się przytulać. Dzisiaj w nocy postanowił, że jednak nie chce spać razem z braćmi i mamą. W nocy przydreptał do naszego łóżka, gdzie od razu wepchnął się pod kołdrę i zaczął intensywnie mruczeć. Kiedy tylko zaczęliśmy go głaskać, przerwacał się a to na plecy, a to na boczek i próbował zaczepiać i wciągnąć do zabawy. Kiedy w końcu zasnął nie przerywając swojego mruczanda, grzecznie spał do samego rananie budząc nas w nocy i też dając się wyspać.











