Arnie Viosna*PL
Kotek tajski Arnie Viosna *PL i jego rodzeństwo, są kociętami Helenki (Grand International Champion) i Codzika (National Champion). w naszej hodowli kotów rasowych Viosna*PL.
Na początku, Arnie był najmniejszym kociakiem z miotu A i w porównaniu do braci wydawał się drobniejszy i bardziej delikatny. Mimo to okazał się też najbardziej ciekawskim z kociąt Helenki i Codzika.
Od samego początku Arnie został „ochrzczony” mianem „kota terapeutycznego”, ponieważ jako pierwszy z rodzeństwa zaczął mruczeć, przychodzić na zawołanie i się tulić. Jakby wyczuwał, kiedy któreś z nas miało gorszy dzień i potrzebowało pocieszenia.
- Arnie Viosna*PL
- Arnie Viosna*PL
Arnie sam przychodził do naszego łóżka, żeby się przytulać. Bardzo lubił wspólne drzemki i głaskanie, które większości kotów z czasem się nudzi. Ale nie jemu 🙂
- Arnie Viosna*PL
- Arnie Viosna*PL
- Arnie Viosna*PL
Bywały momenty, że Arnie pewnych rzeczy się bał – np. wystraszył się jak włączyłam suszarkę w łazience. Na szczęście szybko pozwalał się przekonać, że nie zawsze jest się czego bać.
Po kilku minutach na kolanach, z suszarką leżącą obok na blacie i chodzącą na minimalnym dmuchu, Arni na tyle się oswoił, że potem już nie zwracał uwagi jak któreś z nas suszyło włosy. Po prostu trzeba mu było poświęcić trochę uwagi i czasu, by pokazać świat dookoła.
- Arnie Viosna*PL
- Arnie Viosna*PL
- Arnie Viosna*PL
Arni był u nas bardzo towarzyskim kotem. Nie miał żadnego problemu, by podzielić się zabawką, czy wręcz ją odstąpić młodszym maluchom z miotu A. Oczywiście jak trzeba było, to potrafił konkurować ze swoimi braćmi o uwagę i zabawę, ale nie wszczynał z tego powodu bójek.
- Miot B Viosna*PL
- Miot B Viosna*PL
- Miot B Viosna*PL
- Miot B Viosna*PL
- Miot B Viosna*PL
- Miot B Viosna*PL
Arni był bardzo cierpliwym i wytrwałym kociakiem, co można było zauważyć w jego sposobie uczenia się i radzenia sobie z problemami. Kiedy udało mu się też wspiąć na drapak w salonie, który jest dosyć wysoki, miał problemy z zejściem na dół i trzeba było mu pomóc. Jednak chłopak wcale się nie zrażał, a ponieważ lubi sobie uciąć drzemkę na drapaku, to nadal na niego wchodzi. Robił to uparcie tak długo, aż był w stanie samodzielnie wejść i zejść, bez niczyjej pomocy.




















