Uno Viosna*PL

Kotek tajski Uno Viosna*PL jest pierwszym jedynakiem w naszej hodowli kotów rasowych Viosna*PL. Jest synkiem Helenki (Grand International Champion) i Codzika (National Champion).

 

Uno już od samego początku był w pewnym sensie wyjątkowy. Pierwszy raz, odkąd mamy hodowlę, zdarzyło się, że mamy tylko jednego kociaka w miocie. Sama ciąża przebiegła bez większych problemów, bardziej martwił nas poród. Przy tylko jednym maluchu ciężko jest wyliczyć dokładnie termin, nawet przy znajomości daty krycia i regularnych pomiarów w USG. Martwiliśmy się też, czy kociak nie będzie za duży (z uwagi na brak „konkurencji” w dostępie do substancji odżywczych) i czy nie będzie to zwiększać ryzyka samego porodu. W badaniach USG i na zdjęciu RTG nie stwierdziliśmy żadnych nieprawidłowości, ani powodów do niepokoju. Jednak zawsze gdzieś tam w środku jest obawa, czy coś nie pójdzie nie tak.
Termin porodu wypadał mniej więcej w ostatni weekend września. Już od piątku czuwaliśmy przy Helence. Obserwowaliśmy niektóre objawy zwiastujące nadchodzące rozwiązanie, ale zarówno w sobotę, jak i niedzielę nic się nie stało. W poniedziałek Tomek musiał już pójść do pracy, a ja zostałam z Helenką. W perspektywie powoli przygotowywałam się psychicznie na możliwe cesarskie cięcie. Przedłużająca się ciąża może być niebezpieczna zarówno dla matki, jak i malucha. No i mimo wszystko bałam się, czy Helena poradzi sobie sama z porodem jedynaka. Około 8:00 dałam jej ultimatum – albo do południa zaczyna rodzić, albo jedziemy na cesarkę. Chyba wzięła to sobie do serca, bo równo w południe zaczęły się pierwsze skurcze. Dwadzieścia minut później, bez większych problemów – Uno był już na świcie 😀

Początkowo Uno był typowym „maminsynkiem”. Trudno się z resztą dziwić, bo z racji braku rodzeństwa, uwaga Helenki była skupiona tylko na nim. Między mamą i synem rozwinęła się silna więź, które dopiero później uległa pewnemu rozluźnieniu, jak chłopak zaczął dorastać. Wraz z wiekiem Uno zaczął być coraz bardziej niezależny – samodzielnie wychodził z kociego pokoju, zaczął drzemać w różnych miejscach bez mamy, bawić się z innymi kotami i na własną rękę (łapę?) odkrywać nowe miejsca w domu.

 

Uno podobnie jak mama Helenka jest trochę indywidualistą. Mizianki muszą być wtedy, kiedy on chce, bo w innych sytuacjach marudzi i próbuje „wyślizgnąć” się z rąk. Kiedy mu się do nie udaje, narzeka smętnie po swojemu, a czasem okazuje swoją frustrację i próbuje podgryzać za rękawy. Jeśli jest się wystarczająco cierpliwym, to w końcu Uno daje za wygraną i zdarza mu się wtedy nawet zasnąć na rękach. Na szczęście w pewnych kwestiach co do przytulanek, wdał się też w tatę – noce lubi przesypiać pod kołdrą, przytulony, albo anektuje sobie całą moją poduszkę i wtula się we włosy. Zarówno po mamie, jak i tacie kociak jest niezłym gadułą. Najbardziej rozmowny jest zaraz po przebudzeniu i wtedy też najbardziej lubi się głaskać.

 

Z racji braku rodzeństwa, Uno najwięcej bawi się ze swoją mamą. Chwilami widać, że Helenka ma go trochę dosyć. Początkowo wskakiwała tam, gdzie nie mógł za nią wejść, ale z czasem mały nauczył się dostać wszędzie, gdzie chciał. Uno uskutecznia też zabawy w walkę ze swoim tatą i Cody wykazuje się przy tym anielską cierpliwością. Jedynie wujek Dziabączek nie daje sobie wejść na głowę i czasem małego ustawi. Nie zawsze mu to wychodzi na dobre, bo Hela staje wtedy w obronie syna, nie patrząc kto ma rację. Niestety chwilami jest typową madką i chyba preferuje bezstresowe wychowanie. Trudno się jednak dziwić, przy jedynaku 😉

Naszym największym zmartwieniem w kwestii wychowania Uno, był fakt, że nie będzie miał rówieśników do zabawy. Na szczęście Uno okazał się na tyle inteligentny, że jest w stanie samodzielnie się sobą zająć. Poza tym Uno potrafi też zrobić sobie zabawkę  ze wszystkiego – patyczki do uszu, gumka do włosów, to typowe kocie słabości. Kociak potrafi także bawić się liściem od storczyka, nakrętką, pazłotkiem od cukierka, czy skitellesem. Jedną z jego ulubionych zabawek jest futrzasta piłeczka z kocimiętką, z którą walczy „na śmierć i życie”. Bardzo lubi też zabawy w materiałowym tunelu. Czasem tak się wciągnie w dokazywanie w nim, że zaczyna w kocim pokoju, a kończy w połowie korytarza, albo łazience.  Sam chodzi do kociego pokoju, gdzie stoi jego ulubiony tunel z piłeczkami. Potrafi przy nim spędzić nawet i pół godziny, zwłaszcza jeśli mu się je popycha od czasu do czasu.  

Uno dobrze się odnajduje także w zabawie z innymi kotami i człowiekiem. Zdarza mu się nawet aportować zabawki, podobnie jak oboje jego rodziców. Bardzo lubi,kiedy rzuca mu się je w trudno dostępne miejsca, tak żeby musiał pomyśleć, jak je wyciągnąć. Widać przez to, że jest inteligentny i lubi wyzwania. Z resztą wystarczy spojrzeć w ten pyszczek i od razu widać, że chłopak nie zadowoli się byle piłeczką 😉 

Mimo swojego temperamentu i zapału, Uno nie jest typem niszczyciela. Nawet kiedy bawił się firanką, nie zahaczył jej ani jednym pazurem. Ładnie korzysta zarówno z drapaków pionowych, po których dzielnie się wspina i poziomych, kartonowych. 

Pod względem wyglądu, Uno bardzo przypomina swojego tatę. Podobnie jak Cody, jest smukły, ma ładny, długi ogon i ładnie osadzone uszy. Oczywiście kolor też ma po tacie 😉

Uno jest bardzo towarzyski i lubi być zawsze tam, gdzie coś się dzieje. Pomaga przy sprzątaniu kuwet, łazi po biurku, gdy pracuję przy komputerze, kręci się po kuchni, gdy jemy. Lubi spać w korytarzu, w centralnej części domu, na swojej ulubionej zielonej poduszce. Chętnie drzemie również na półkach i drapakach, skąd zawsze może obserwować wydarzenia z pewnej odległości i wysokości.