Zdrowie Whisper – cz 1
Wstęp do historii zdrowia Whisper można poczytać TUTAJ
Po miesiącu nowej diety i suplementacji B12, Whisper nadal uparcie wylizywała brzuch. Wykluczyliśmy inne schorzenia, jak zapalenie pęcherza i schorzenia dróg moczowych. Kolejnej opcji, która również może dawać w USG podobne objawy jak IBD, bałam się dopuścić do głosu. Postanowiłam jeszcze skonsultować przypadek Whisper z kolegą po fachu, który zajmuje się szerzej diagnostyką obrazową. Przy własnych kotach czasem trudno być do końca obiektywnym, dlatego zależało mi na niezależnej opinii. Niestety doktor Mateusz Wereżyński, nie tylko potwierdził moje obawy. W badaniu widoczne były zmiany w obrębie jelit, węzłów chłonnych, a także trzustki. Obraz mógł wskazywać na IBD, ale Mateusz także zasugerował to czego „nie chciałam” brać pod uwagę. Tego typu zmiany występują bowiem nie tylko przy nieswoistej chorobie jelit, ale także we wczesnych etapach chłoniaka… 🙁
- Zmieniona trzustka
- Rekatywne krezkowe węzły chłonne
Ani zachowanie Whisper, ani wyniki badań krwi nie sugerowały choroby nowotworowej. Jednak na wczesnym etapie może być trudno ją wykryć. W tym momencie jedyną wiarygodną metodą zróżnicowania z czym mamy do czynienia – IBD czy chłoniak – było badanie histopatologiczne. W tym celu konieczne byłoby pobranie wycinków jelit i węzłów chłonnych z jamy brzusznej. Jest to bardzo inwazyjna metoda i przed podjęciem decyzji o zabiegu, chciałam jeszcze wyrównać u Whisper poziom witaminy B12. Dodatkowo zmieniliśmy kotce dietę, na zalecaną w przypadku IBD. Zabieg laparotomii diagnostycznej z pobraniem biopsji do dalszych badań zaplanowaliśmy na początek grudnia.
Whisper jest naszą pierwszą i zarazem najstarszą kotką. Zawsze marzyłam o kocie tej rasy, ale dopiero na studiach odważyłam się podjąć decyzję, o zakupie rasowej kotki z hodowli. Wówczas wiązało się to jeszcze z pewnymi wyrzeczeniami (stypendium wcale nie było takie wysokie 😉 ), ale byłam zdeterminowana. W internecie znalazłam hodowlę, ale jeszcze parę dni zbierałam się, żeby zadzwonić i o wszystko wypytać. Kiedy w końcu się odważyłam, dalej było o wiele łatwiej. Nawet miałam możliwość wybrać imię dla kotki.
W 2009 roku, po zdanej letniej sesji, wróciłam do domu trochę wychudzona, ale z odłożoną kwotą na kota. Pozostało wówczas czekanie, aż Whisper będzie na tyle duża, by dołączyć do naszej rodziny. Kiedy przyjechała, miałam już wszystko przygotowane. Whisper szybko skradła nasze serca, bo jak można było nie pokochać takiego puchatego słodziaka.
- Whisper Amelia*PL
- Whisper - pierwsze dni u nas (first days at home)
- Whisper - pierwsze dni u nas (first days at home)
- Whisper i Maniek
- Whisper & Monster - w podróży (traveling)
Na początku, była jedyną rasową kotką w rodzinie. Wszędzie nam towarzyszyła. Nawet wyjeżdżając na wakacje wybieraliśmy miejsce, gdzie można było ją zabrać. Nad morzem najważniejsze dla niej było, by być z nami. Plaża i morska woda wcale jej w tym nie przeszkadzały.
- Whisper - na plaży nad morzem (seaside, on a beach)
- Whisper - na plaży nad morzem (seaside, on a beach)
- Whisper w ośrodku wypoczynkowym
Mieszkałyśmy tylko we dwie w Olsztynie i bardzo się z sobą zżyłyśmy. Razem przechodziłyśmy przez wspólne podróżowanie z domu na studia i z powrotem. Wspólnie odchowywałyśmy pierwsze mioty, kiedy nie było jeszcze do pomocy innych kotek.
- Whisper Amelia*PL
- Whisper Amelia*PL
- Whisper jako mama (as a mom) miot A
- Whisper jako mama (as a mom) - miot C
- Whisper Amelia*PL
- Whisper Amelia*PL
Ze wszystkich naszych kotów to właśnie z Whisper najlepiej się rozumiemy, czasem nawet bez słów. To ona najczęściej mi towarzyszy w domowych zajęciach, gdy wszystkie inne futrzaki śpią w swoich ulubionych miejscach. Kiedy nadszedł czas emerytury dla kotki, nie wyobrażałam sobie, że mogłabym ją komukolwiek oddać. Może przez to nasza praca hodowlana nie jest tak intensywna, jak w innych hodowlach, bo w ten sposób ograniczamy miejsce dla nowych kotów. Druga sprawa, że im starsze koty w hodowli, tym większe ryzyko chorób związanych z wiekiem. A niestety wielu myśli, że jak są chore koty (nie ważne, że to choroby niezależne od opiekuna), to pewnie „kiepska hodowla”. A to niestety nie prawda. Nie wszyscy jednak to rozumieją, dlatego wielu hodowców różnych ras, nie rozpisuje się szerzej o tego typu sytuacjach. Bywa też, że nie są ich świadomi, ponieważ koty do tego czasu są już na emeryturze w innym domu. Ja jednak nie umiałabym inaczej. Whisper była ze mną przez te wszystkie lata, jako wsparcie, towarzystwo i kotka hodowlana. Dlatego chcę, żeby również na emeryturze miała jak najlepszą opiekę w naszej rodzinie. Nie tylko ja jestem z nią związana, ale także ona ze mną i nie umiałabym się z nią rozstać.
Jeśli chodzi o nasze koty, to często jestem nadopiekuńczym opiekunem i lekarzem. Bardzo przeżywam wszelkie problemy i niepokojące objawy. Mając wiedzę medyczną, zawsze jestem w stanie wyobrazić sobie ten najczarniejszy scenariusz i pewnie dlatego mam w zwyczaju dmuchać na zimne. Już samo podejrzenie chłoniaka sprawiło, że przez dłuższy czas chodziłam roztrzęsiona i zdarzało mi się płakać ze strachu o Whisper. Być może również dlatego nie umiałam się długo zabrać, za pisanie o tym na stronę. Niewielkie zasoby czasu wynikające z nowej pracy, ówczesnego remontu i innych licznych zajęć domowych, były dla mnie dodatkowym usprawiedliwieniem dla samej siebie. Dzięki temu nie musiałam myśleć o zaległych postach i opisaniu całej sytuacji (czyli myśleniu o tym, co było i jest dla mnie trudne). Jednak zbliżający się termin zabiegu Whisper i tak zmuszał mnie to stawienia czoła swoim obawom i lękom. Wiem, że nie jestem jedyna, bo takich pacjentów jak Whisper, mam również pod swoją opieką w lecznicy. I również dla nich zdecydowałam się to wszystko opisać. A także dla wszystkich kotów i ich opiekunów – by pokazać, że pewne rzeczy się zdarzają i mogą zdarzyć każdemu. Warto zatem kontrolować stan zdrowia zwierząt, a w razie problemów – działać.
Pisząc tego posta, oczekiwałam na nadchodzący poniedziałek. Whisper czekała wtedy laparotomia diagnostyczna. W ramach przygotowania do zabiegu zrobiliśmy kontrolne zdjęcie klatki piersiowej – na szczęście wszystko było ok. Wyniki standardowych badań krwi, poziomu B12 i in parametrów jelitowo-trzustkowych również były w normie. Wszyscy trzymaliśmy kciuki za zabieg. A potem za wyniki histopatologii, na którą niestety trzeba będzie trochę poczekać.


















